Gdy Tomasz Ciecierski (ur. w 1945 roku) wrócił do Polski z Holandii ponad dwadzieścia lat temu dowiedział się, że jego pracownia (wybudowana pod Warszawą w ogrodzie znajomego w zamian za jeden obraz w roku) po 15 latach została sprzedana wraz z działką i domem. Ktoś podpowiedział artyście, że może wynająć pracownię w dawnej fabryce tlenu i spawalnictwa na Pradze – Perun. Ciecierski pracuje tam od 2014 roku.

Miejsce pracy stało się obiektem rysunków, obrazów i zdjęć artysty. Tak jak i narzędzia jego pracy – pędzle, tubki farb, naczynia, płótna. W 2013 roku z nasączonych farbą gąbek artysta stworzył abstrakcyjną kompozycję.

Twórczość Ciecierskiego, jak twierdzą krytycy, to traktat o malarstwie, który zawiera pytania: Po co jest malarstwo? Kiedy malarstwo przestaje być malarstwem? Co jeszcze jest malarstwem, a co może być malarstwem? „Chcę, żeby to, co robię było o malowaniu i o procesie malowania. To wszystko” – mówi artysta. Stawiane przez Ciecierskiego pytania skłoniły go do zerwania z tradycyjnym pojmowaniem obrazu. Artysta tworzy reliefowe kompozycje z wielu nałożonych na siebie mniejszych prac. Dzięki nim podjął także wyzwanie przedstawienia czasu: niewielkich rozmiarów olejne pejzaże to „złapane”, „zatrzymane” i złożone w jedną całość impresje z podróży. W obrazie Malarstwo z 2002 roku maleńkie pejzaże namalował Ciecierski na wyklejonych na płótnie kartkach z katalogu materiałów i akcesoriów malarskich. Przez lata fotografował zlew w pracowni wypełniony wodą zabarwioną na różne kolory po myciu pędzli oraz zawieszone nad stołem w pracowni swoje ulubione małe obrazy (z tych ostatnich zdjęć powstała w 2004 roku monumentalna kompozycja). Z kolei z obrazów, z których artysta nie jest zadowolony, wycina najlepsze fragmenty, aby użyć ich w nowych pracach.

Zdjęcia: Łukasz Horbów